Autor: Emil Osiewicz 27 stycznia 2017

W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam kilka wskazówek, w jaki sposób planować postanowienia noworoczne, aby były one skuteczne. Dzisiaj pokazujemy, jak my przygotowaliśmy nasze postanowienia, wykorzystując tę wiedzę.

Chcemy pokazać, że kaizen i lean to metody przydatne nie tylko w biznesie, ale i w życiu prywatnym. Poniżej przedstawiamy nasze plany i opisujemy, skąd pomysł na dane postanowienie. Będziemy Was informować, jakie są nasze postępy i kolejne kroki, zwycięstwa i porażki. Czas na działanie.

Jeśli chcielibyście mieć bardziej skondensowany obraz naszych postanowień, zerknijcie na infografikę.

Emil

Od kilku lEmil Osiewicz, Ekspert Kaizen, prezes Kaizendoat realizuję swoje postanowienia noworoczne metodą Hoshin Kanri. Dwa z moich prywatnych Hoshin’ów (kierunków działania) to utrzymywanie kondycji i próbowanie nowych sportów. Zgodnie z leanową zasadą go & see sprawdzam różne aktywności, doświadczam a następnie decyduję czy warto kontynuować. Tak zacząłem jeździć na motocyklu, drogowo a później off-roadowo. Podobnie spróbowałem paralotni i też została ze mną na dłużej.

W listopadzie pojawiła się możliwość spróbowania czegoś nowego: kajak górski. Owszem, byłem kilka lat temu na spływie Biebrzą, ale była to raczej spokojna wycieczka. Nowy kajak kojarzy się raczej ze spienioną górską rzeką, kamienistym dnem, wywrotkami i walką z żywiołem.

Dlatego jedno z moich tegorocznych postanowień to nauczyć się pływać kajakiem górskim. Jak do tego podejdę:

  1. Wizja – przepłynąć samodzielne przełom Dunajca do końca 2017.
  2. Realia – podstawowe umiejętności pływackie i kajakarskie.
  3. Pierwsze wyzwanie – umiejętność wykonania eskimoski do końca kwietnia 2017.
  4. Pierwszy krok – zapisać się na kurs kajakowy.
  5. Rytuał – nawyk chodzenia na kurs kajakowy minimum raz w tygodniu od stycznia 2017.

 

Wojtek

Wojciech Suda, Ekspert Kaizen, wiceprezes KaizendoOd zawsze lubiłem czytać, ale od kilku lat czytam coraz bardziej świadomie i regularnie. Dobieram książki, które mają służyć mojemu rozwojowi, stąd chciałbym czytać coraz więcej o  zarządzaniu i szeroko pojętym biznesie ale też psychologii i wychowaniu dzieci. Jest wiele osób, które mają coś wartościowego i ciekawego do powiedzenia o świecie, a z różnych powodów nie będę mógł z nimi osobiście porozmawiać. Czytanie to dla minie sposób na czerpanie z ich wiedzy, doświadczenia i mądrości.

Już w ubiegłym roku udało mi się wyrobić nawyk regularnego, codziennego czytania. Zacząłem od szukania przestrzeni, by po prostu czytać bez konieczności przestawiania dotychczasowego rytmu dnia. Korzystałem najczęściej z czasu spędzanego w komunikacji miejskiej. Czasami wystarczyło nawet pięć, dziesięć minut. W ten sposób udawało mi się wygospodarować dziennie czas na 10 stron książki.

Teraz czas na kolejny krok. Lista książek, które chciałbym przeczytać jest coraz dłuższa, więc postanowiłem zwiększyć mój dzienny limit.

  1. Wizja – zdobywanie wiedzy do bycia lepszym przedsiębiorcom, mężem i ojcem. 40 książek do końca roku
  2. Realia – nieregularne czytanie 10-30 stron dziennie.
  3. Pierwsze wyzwanie  utrzymanie regularności w czytaniu 40 stron przez pierwszy kwartał. Przeczytanie minimum 10 książek.
  4. Pierwszy krok  wybór 4 ciekawych książek.
  5. Rytuał – 40 stron dziennie z 4 lub 5 książek na raz, oprócz niedzieli.

 

Dawid

Dawid Szydlak, Konsultant Kaizen w KaizendoZ Nowym Rokiem postanowiłem zrobić krok naprzód, jeśli chodzi o język angielski. Generalnie uczę się go, tak jak pewnie duża część z Was, od szkoły podstawowej. W związku z tym, że nie wykorzystuję go na co dzień, nie mam poczucia, że potrafię się przestawić na myślenie po angielsku. I to jest właśnie mój cel. Dojść do takiego momentu, by formułować wypowiedzi bezpośrednio, bez konieczności tłumaczenia z polskiego.

Do czego potrzebuję języka? Po pierwsze, żeby zawodowo móc bez ograniczeń pracować z obcojęzycznymi klientami,  żeby w ten sposób poszerzać horyzonty i realizować projekty międzynarodowe. Prywatnie planuje kilka podróży i potrzebuję bardzo dobrych kompetencji językowych. A ostatecznie chciałbym, żeby posługiwanie się językiem, nie było dla mnie wyzwaniem, ale przyjemnością.

Jak do tego dojdę. Tutaj kilka punktów:

  1. Wizja – czerpanie radości z rozmów po angielsku. Swobodne wypowiadanie się na dowolny temat. Myślenie po angielsku.
  2. Realia – korzystanie z języka bardziej z obowiązku niż z przyjemności. Niepewność w komunikacji.
  3. Pierwsze wyzwanie – na zakończenie pierwszego kwartału, podczas wyjazdu do Barcelony, większa swoboda komunikacji.
  4. Pierwszy krok – lekcje angielskiego raz w tygodniu.
  5. Rytuał – raz w tygodniu lekcje. Dwa razy w tygodniu pół godziny na czytanie artykułów i  oglądanie wiadomości po angielsku. Dwa nowe słówka dziennie.

 

Tomek

Tomasz Mierzwa, Menadżer Rozwoju Biznesu w KaizendoPraca w moim przypadku wiąże się z siedzącym trybem życia. Co negatywnie przekłada się na kondycję i postawę ciała. W związku z tym postanowiłem regularnie ćwiczyć, ale inaczej niż zwykle.

W przeszłości kilka razy podchodziłem do systematycznego ćwiczenia, jednak za szybko przechodziłem na kolejne stopnie trudności. Stawiałem sobie zbyt ambitne cele na początku.

Problemem był też dostęp do odpowiedniego sprzętu do ćwiczeń. Gdy mieszkałem blisko siłowni otwartej 24h na dobę, łatwiej było dopasować rytm treningowy do godzin pracy. Jednak kiedy się przeprowadziłem i takiego miejsca nie było, realizowanie zaplanowanego harmonogramu stało się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Zafascynowała mnie kalistenika (trening oparty o ćwiczenia z wykorzystaniem własnej masy ciała), która ma wiele wspólnego z budowaniem nawyków według kaizen. Chcę połączyć obie te metody, żeby wytrwać w postanowieniu przez cały rok i nie zniechęcić się po miesiącu.

  1. Wizja – poprawa kondycji, samopoczucia i zdrowia. 30 poprawnych technicznie podciągnięć na drążku. Utrzymywanie wyprostowanej postawy.
  2. Realia – nieregularne ćwiczenia. Dwa podciągnięcia na drążku.
  3. Pierwsze wyzwanie – dojście do rytuału 15 minut ćwiczeń, w ciągu trzech miesięcy. 6 podciągnięć.
  4. Pierwszy krok – utrzymanie cyklu porannej, kilkuminutowej rozgrzewki przedtreningowej przed wyjściem do pracy.
  5. Rytuał – 15 minut ćwiczeń, 6 dni w tygodniu. Stopniowe wydłużanie czasu i zaawansowania treningu.

 

Kuba

Jakub Mroczkowski, Menadżer ds. Marketingu i Komunikacji w KaizendoO jakiegoś czasu bardzo intensywnie myślę o własnym projekcie biznesowym. Chciałbym, aby nie ograniczał się wyłącznie do rynku lokalnego, ale mógł być realizowany również zagranicą. Pełna płynność językowa jest kamieniem milowym na tej drodze.

Wyzwaniem, przed którym stoję jest przekroczenie granicy „amatorskiej” znajomości języka. Niektórzy uważają, że przejście z B2 do C1 i dalej, to droga znacznie trudniejsza niż dojście od podstaw do poziomu komunikatywnego. Potwierdzają to też moje obecne doświadczenia. Generalnie, mam codzienny kontakt z językiem przez pracę, którą wykonuję, jednak brakuje mi metodyki uczenia i regularności, aby zyskać większą swobodę i jakość.

Nasze firmowe postanowienia, to dla mnie dobry moment, by zyskać dodatkową motywację. W końcu oprócz wizji, zachęcać do działania będziecie mnie Wy.

  1. Wizja – zyskanie swobody w komunikacji w języku angielskim, zwłaszcza w kontaktach biznesowych. Poprawa akcentu i różnorodności słownictwa. Poziom C2.
  2. Realia – B2, mało okazji do rozmawiania po angielsku.
  3. Pierwsze wyzwanie – regularne uczestnictwo w grupie konwersacyjnej z native speakerami 1,5 h tygodniowo.
  4. Pierwszy krok – znalezienie do połowy lutego metody nauki języka, która nie będzie angażująca czasowo.
  5. Rytuał – poświęcanie 15 minut dziennie na naukę języka i docelowo regularne uczestnictwo w grupie konwersacyjnej.

 

Aby utrzymać ciągłość rytuałów umówiliśmy się na cotygodniowy wspólny przegląd realizacji naszych postanowień. Pomagamy sobie w ich realizacji i zapraszamy Was do naszej grupy wsparcia :). Ciekawe, jak Wam idą Wasze postanowienia. Podzielcie się w komentarzach.

Dodaj komentarz: