Autor: Jakub Mroczkowski 4 sierpnia 2017

Max De Pree stał się znany w świecie biznesu dzięki firmie Herman Miller, w której przez lata był prezesem i dyrektorem generalnym. Firma produkująca ekskluzywne meble, w Polsce znana głównie z mebli biurowych, została 1989 roku okrzyknięta przez magazyn Fortune, jedną z dziesięciu najlepszych organizacji pod kątem innowacyjności i zarządzania. Herman Miller prowadzona przez De Pree, stała się synonimem wzorcowego pracodawcy w USA. Była tak oceniania nie tylko przez zewnętrznych analityków, ale także samych pracowników. Filozofia biznesu wyznawana przez Maxa De Pree ma wiele wspólnego z kaizen. Dlatego jego postać znalazła się w dzisiejszym cyklu.

„Nie możemy stać się tym, kim chcemy, pozostając kim jesteśmy”, mamy ograniczania, z którymi nie zawsze chcemy się zmierzyć, które nie zawsze chcemy przezwyciężyć. Nasze przekonania i nawyki są czasami, jak klatka, które nie pozwalają nam żyć w pełni, stąd skojarzenie z fotografią (wykonaną zresztą w jednym ze sklepów z meblami). Jak na te wyzwania patrzy Max De Pree, przekonajcie się sami!

Max De Pree miał zamiar zostać lekarzem. Studia medyczne na Wheaton College, przerwała II wojna światowa. Zaangażował się w walkę, służąc w Wojskowym Korpusie Medycznym. Po wojnie zaangażował się w rozwój firmy Herman Miller, której ojciec był właścicielem.

Zafascynowało go zarządzanie, a szczególnie koncepcja przywództwa jako sztuki (czasami porównywał je z jazzem). Popierał ideę firmy włączającej pracowników, w jej życie. Chciał, aby każdy głos w firmie był słyszalny. Jego zawodową pasją było zagadnienie łączenia organizacji opiekuńczej z sukcesem biznesowym. W licznych książkach, a przede wszystkie własnej praktyce (z czego był najbardziej dumny) dzień po dniu udowadniał, że jego koncepcja jest słuszna.

Co dość unikalne, firmę porównywał do miejsca, które ma dawać siłę, rozwijać pracowników i przynosić wymierne korzyści biznesowe. Mówił m.in. tak:

„Dobra rodzina, dobra instytucja lub dobra korporacja może być miejscem uzdrawiania. Może to być miejsce, gdzie praca staje się darem, gdzie każda osoba pracuje na własnych warunkach.”

Oczywiście nie oznaczało to anarchii i zaspokajania przez organizację partykularnych interesów. De Pree kładł duży nacisk na to, aby rozwijać talenty i szukać synergii w zespole. Zakładał, że człowiek popełnia błędy, ale grupa potrafi wyzyskać z niego to co najcenniejsze, to co przekłada się na korzyści biznesowe całej organizacji. Doskonalenie wpisane w DNA jego sposobu bycia, bardzo go zbliża do kaizen

„Kiedy myślimy o ludziach, z którymi pracujemy, o ludziach, na których polegamy, możemy zauważyć, że bez indywidualności każdej z nich, nie dojdziemy daleko jako grupa. My sami mamy poważne ograniczenia. Razem możemy być wspaniali „.

Max De Pree uważał, że ważną częścią tego, kim jesteśmy, jak rozwiązujemy problemy  są nasze przekonania. Tożsamość, charakter, kultura i systemy organizacji, które wpływają na sukces i rentowność biznesu, są według niego  bezpośrednio zależne od przekonań, bez względu na to, czy są one uświadomione, czy też nie.

Dlatego kaizen, jest tak wartościowy biznesowo. Pozwala uwzględniać perspektywę kultury organizacyjnej, sfery przekonań i nawyków w codziennych optymalizacjach, wdrażaniu nowych narzędzi i rozwijaniu biznesu. Tutaj widzimy wiele wspólnego z szefem firmy Herman Miller.

Dodaj komentarz: